środa, 16 sierpnia 2017

Revitol plus med - hipoalergiczny żel do higienty intymnej, dla młodych i dojrzałych kobiet.


Jak ważna jest dla Was higiena intymna? Dla mnie - nadrzędnie ważna. Mam sporo wymagań co do preparatów myjących, w końcu nie wyobrażam sobie bez nich ani jednego dnia. Dziś na tapetę idą żele hipoalergiczne do higieny intymnej - Revitol plus med, firmy Miravena cosmetics. Jak je oceniam? Zapraszam :)

Na opakowaniu znajdziemy wszystkie niezbędne informacje. Po więcej zapraszam >TUTAJ<




Pod lupę poszły dwa rodzaje żeli:
 - granat - pomarańcza dla kobiet w wieku menopauzalnym
 - malina - jabłko dla dziewcząt i młodych kobiet.

Osobiście testowałam ten dla młodych kobiet, żel dla kobiet w wieku menopauzalnym oceniała babcia wraz z mamą.

OPINIA:
Po pierwsze opakowanie - super, że jest z pompką. Szczerze mówiąc wybierając żel do higieny intymnej każdorazowo jednym z decydujących o zakupie punktów jest po prostu pompka. Jak dla mnie - wygodnie i dość higienicznie. Przy takiej dość luźnej konsystencji żelu sprawdza się perfekcyjnie. Ale dzięki temu, że konsystencja nie jest zbyt gęsta, to żel fajnie się pieni i łatwo spłukuje. Po kąpieli czułam wyraźne odświeżenie okolic intymnych, nie tylko fizyczne, ale również zapachowe. Zawsze wydawało mi się, że żele hipoalergiczne nie mogą pachnieć. A tu proszę! Pozytywne zaskoczenie. Fajna nuta zapachowa nie podrażnia, a nadaje pożądane uczucie świeżości. Jak wiecie, jestem w ciąży, więc wyczulona jestem na wszelkie zmiany wynikające ze stosowania taowych kosmetyków. Tutaj po raz kolejny plus - nie uczulił, nie podrażnił, przyjemnie odświeżył, a skoro tak, to podejrzewam, że i pozytywnie wpłynął na pH okolic intymnych.

Co do żelu dla kobiet w wieku menopauzalnym - odczucia podobne są do moich, jeśli chodzi o opakowanie, zapach i konsystencję, więc nie będę ich powielać. Jeśli chodzi o działanie - babcia z mamą przedstawiają opinię, że nie tylko fajnie odświeża, ale naprawdę wyraźnie nawilża.
Jesteśmy na mega plus!

Cena około 35 zł / 200 ml. Czasem można trafić taniej, głównie w sklepach internetowych.

A Wy? Jakie macie zdanie? :)

Fakt, iż otrzymałam produkty w ramach współpracy z firmą Miravena cosmetics nie wpłynął w żaden sposób na ocenę produktu.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Jak przerobić krótkie spodenki na spodnie ciążowe? DIY tutorial.


Pamiętacie post, w którym przerabiałam długie spodnie dżinsowe, na ciążowe? Jeśli nie, odsyłam Was >TUTAJ< Dziś pokażę Wam nieco inny sposób, niż ten, który prezentowałam w poprzednim poście. Zapraszam :)

Tym razem wykorzystałam krótkie spodenki, które wcześniej były spodniami 7/8, a że takich nie lubię, bez wahania odcięłam im nogawki i pozwoliłam aby dżins nieco się nadpruł, robiąc frędzelki.

Jako przedłużenie użyłam starej bluzki bez ramiączek z elastycznego materiału.


Krok 1.
Tym razem wycięłam tylko zamek razem z guzikiem i obzygzakowałam materiał na maszynie.


Krok 2.
Tak, jak poprzednio wsadziłam bluzkę w spodnie i upięłam ją szpilkami. A następnie przyszyłam na maszynie do szycia ściegiem prostym.


Krok 3.
Nadmiar materiału, który pozostał w spodniach obcięłam i tadam! Skończone :)

Przejdźmy zatem do efektów:




I to, w jaki sposób spodnie prezentują się na moim brzuchatku ;)


I jak Wam się podoba? :)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Bionigree - serum oczyszczające do skóry głowy. Hit czy kit?


Są kosmetyki, do których podchodzę obojętnie, albo tak, jak w tym przypadku z pełną dozą ciekawości. Od dłuższego czasu borykała się z nawracającym łupieżem, który tak naprawdę łupieżem nigdy nie był, za to obfitował w masę strupów na skórze mojej głowy. Do tego dochodzą przetłuszczające się włosy. Wierzcie lub nie, ale mimo, że od jakieś 12 lat myję je dzień w dzień, to nadal nie pogodziłam się w ową niedogodnością. Marzy mi się po prostu, by móc myć głowę chociaż co dwa dni i aby przez te owe dwie doby cieszyć się świeżymi włosami. Serum oczyszczające do skóry głowy bionigree takie obiecanki składa. Ale jak ma to się w zderzeniu z rzeczywistością?

Informacje z opakowania:


Moja opinia:
Zacznijmy od opakowania, które jest naprawdę ładne kolorystycznie, ale nie załamujcie rąk! Nie będę Was nudzić tym co widzicie na zdjęciach ;) Zwrócę jednak uwagę na samo tworzywo, toż to jest szkło! I buteleczka i pipeta. O ile z buteleczką, jak widać jestem ostrożna, tak z pipetą moja przygoda była nieziemsko krótka. Już przy pierwszej aplikacji pipeta wyleciała mi z rąk (a już ją w myślach chwaliłam! Że tak długa, ze tak świetnie się nabiera serum i bum!). Niemal krzyczałam, bo stłukła się na drobny mak. Została tylko nakrętka. No dobra, miałam w zapasie inną pipetę, więc jakoś tam z nutką goryczy rozczarowania sobie poradziłam. Pierwsze co uderza po otworzeniu buteleczki to zapach. Nie wiem, jak inne użytkowniczki serum, ale ja wyczuwam masę różnych ziół, do tego stopnia, że mam wrażenie, iż pachnie jak lekarstwo. Spa dla nosa, to na pewno nie jest, ale idzie przeżyć ;) Konsystencja jest po prostu wodnista, lejąca. I bardzo dobrze, bo obawiałam się jakiegoś olejku. Przejdźmy zatem do meritum, czyli - działanie. Pierwsze co można wyczuć to przyjemne chłodzenie, aż niemal mrowienie skóry głowy. Po 30 minutach włosy są oczywiście tłuste, a po umyciu przyjemnie odświeżone. Mam wrażenie, że nawet nieco uniesione od nasady. O dziwo poznikały moje strupki na skórze głowy (allelujah!!). Do tego włosy zaczęły się ciut mniej przetłuszczać. Na tą chwilę potrafią zachować świeżość przez jakieś 36-40 h, od mycia, a nie tak jak było wcześniej, że były tłuste już po 24 h. Więc postęp jest i to duży! Mam wrażenie, jakby skóra głowy była odświeżona, odżywiona, niemal jak po peelingu. Ale żeby nie było tak łatwo kurację uskuteczniam również na swoim mężu, którego również dotyczy problem przetłuszczających się włosów. O dziwo - u niego spisuje się równie dobrze, wyraźnie mniej włosy się przetłuszczają. Ok, ale przejdźmy do minusów - cena 100 ml/96 zł lub 50 ml/59 zł czyli nie ukrywajmy sporo (chociaż z drugiej strony to dla mnie swego rodzaju wybawca od problemów ze skórą głowy, wart na pewno więcej). Poza tym taką buteleczkę trzeba zużyć w ciągu 4 miesięcy od otwarcia. 100 ml na dwie poddane kuracji głowy - jest ok, damy radę. Ale gdybym miała testować serum sama - kosmetyk mógłby się zmarnować, a tego bardzo nie lubię.


Znacie kosmetyk? Jakie są Wasze opinie? :)

Produkt otrzymałam w ramach współpracy, nie wpłynęło to jednak na moją opinię.

piątek, 4 sierpnia 2017

Cieszę się, że moje dziecko, nie było na moim ślubie.


Mimo, iż daleka jestem od wszelkich religii i kanonów z nią związanych, mam wartości, które z pozoru mogą wskazywać, że jestem głęboką tradycjonalistką. Od dziecka marzyłam, aby zachowana była prawidłowa kolejność. Najpierw  ślub, potem dziecko. Ustawiałam to za ponad cel, wszystkich celów. No dobra, jeszcze miałam świadomość, że gdzieś między ślubem, a dzieckiem powinny pojawić się swoje własne, cztery kąty. Nie wynajmowane, ale takie, gdzie na akcie notarialnym będzie widnieć nasze nazwisko. I jak wyszło?

Analizując moje życie nigdy nie spodziewałam się, że niemal wszystko będzie tak, jak być powinno. Oczekiwałam wspomnianej kolejności. Z tyłu głowy wiedziałam, że musi tak być, że nie może być inaczej. Ale nigdy nie sądziłam, że to się uda! I nagle orientuję się, jak wiele z tego złożonego w dzieciństwie planu udało się zrealizować.

Nie byłabym żoną, gdybym nie zamieszkała ze swoim mężem przed ślubem.
Gdybym nie dzieliła z nim przez kilka lat szarej codzienności. Gdybym nie miała okazji widzieć tych złych i lepszych dni. Nie pakowałabym się w małżeństwo, gdybym nie była świadoma wad z tego faktu wynikających. Bo przecież nikt nie jest ideałem. A najlepiej jest poznać drugiego człowieka w tej cholernej rutynie i codzienności. Gdzie emocje pierwszych randek dawno opadły, gdzie blask pierwszych tygodni miłości nieco przygasł, gdy te wszystkie "pierwsze" emocje ustąpiły miejsca stabilizacji, miłości dojrzałej, pewności, przyjaźni i wzajemnego przywiązania. Wciąż musimy się starać, każdego dnia mocniej niż poprzedniego, ale już nikt nikogo nie musi udawać. Mamy prawo do lepszych i gorszych dni, nie mamy prawa się ich wstydzić. Mamy prawo do szczerości, nie mamy prawa się oszukiwać.


Gdybym nie była żoną, nie byłabym w ciąży.
To dewiza, która przyświeca mi od dziecka. Z litością patrzę na koleżanki, które po prostu wpadły. Albo te, które chciały przyśpieszyć lub nieco zmienić zdarzeń bieg i bez oświadczyn, bez wyraźnych zmian ku przyszłości brały sprawy w swoje ręce i pozorowały wpadki. Moim celem było, aby moje dziecko nie było na moim ślubie. Nie w kontekście nieproszonego gościa, nie w kontekście obawy przed pogrążeniem się. Po prostu - to impreza, która poprzedza jego przyjście na świat. Na tą chwilę cel został osiągnięty.

Wpadka, osobistą porażką.
Pisząc ten post uświadomiłam sobie, że nie byłabym w stanie znieść porażki, jaką w moim odczuciu jest wpadka. Gdy coś dzieje się poza planem, wymyka się spod kontroli. A przecież nie o to chodzi. Gdyby tak się wydarzyło, podniosłabym się i mimo porażki, chciałabym być najlepszą matką na świecie. Ale po co? Skoro wszystko może mieć swoją prawidłową kolejność... ;)

A jak jest u Was? Jestem ciekawa jakie macie na ten temat zdanie?

piątek, 21 lipca 2017

Stara miłość nie rdzewieje.


Aga przeglądała zdjęcia na fejsbuku, gdy na jednym z nich zobaczyła JEGO. - Ale się zmienił... i chyba przytył. - Pomyślała. - Ale zaraz, kim jest ta blondynka u jego boku? Czy to... Estera? - Wstrzymała oddech na kilka sekund. 

Ile to już minęło czasu? - W jej głowie kotłowały się myśli, choć nie powinny. Bo ich drogi przecież rozeszły się już dawno temu. Na długo, zanim poznała swojego obecnego męża. Dawid, jak widać też ułożył swoje życie na nowo. Co prawda, ze swoją byłą, Esterą, ale jednak. Co tak naprawdę najbardziej bolało Age? Czy to, że jest szczęśliwy? Czy to, że gdy był z nią wciąż kochał Esterę? Gdy wypowiadał jej imię w namiętnym uścisku, myślał o niej? - Myśli dudniły w jej głowie i nie dawały chwili wytchnienia. Czy zdrada w myślach może aż tak boleć?

W pewne wrześniowe popołudnie, gdy w pełni szczęścia przechadzali się parkiem stopionym jesiennymi liśćmi, zaczepił ich wysoki brunet. Darek, bo tak, jak miał na imię w pierwszej chwili pomylił Agę z Esterą. To właśnie wtedy odkryła, jak wielkie znaczenie ma dla Dawida to imię i kim jest kobieta, bliźniaczo podobna do niej. Czy szukał tego samego typu? Klin, klinem?


Związek Agi i Dawida był, jak wulkan. Zniszczył wszystkich wielbicieli Agi, odepchnął Esterę. Aga była swoistym opatrunkiem, na poharatane serce kryzysem związkowym Dawida. Ich namiętność epatowała na wszystkich wokół. I tak samo szybko, jak wszystko się zaczęło, tak samo szybko się skończyło. Nawet nie wiedziała, co poszło nie tak. Może zbyt wysoka temperatura w łóżku, a może... po prostu nie była Esterą? Może Dawid w końcu zrozumiał, że nigdy nią nie będzie.

Gdy wychodziła za mąż, ani przez chwilę nie myślała o byłym kochanku. A wystarczyło jedno zdjęcie, po latach, by znów poczuć ukłucie zazdrości. Choć gdyby miała cofnąć czas, nigdy niczego by nie zmieniła. Nie wymieniłaby swojego męża na Dawida, ani próbowałaby łatać tego co było. Najbardziej jednak ze wszystkiego bolało ją, że nigdy nie powiedział jej prawdy o wciąż trwającej miłości do Estery...

Post z cyklu opowiadania.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Przerób stare dżinsy na spodnie ciążowe! DIY


Pamiętacie, gdy w kwietniu na moim Instagramie KLIK  zastanawiałam się nad przeróbką dwóch par spodni, na ciążowe? W czerwcu brzuszek zaczął być już tak widoczny, że na gwałt potrzebowałam czegoś wygodnego, a najlepiej ciążowego! Pod ostrze igły, poszły spodnie, ekstremalne biodrówki. Pisałam już Wam, że przed ciążą miałam na nie sporo pomysłów. W grę wchodziła nawet utylizacja. Ale chwała mi za to, że ostatecznie nadal trzymałam je w szafie :) W sklepie spodnie ciążowe można kupić za 60-100 zł. Niby nie majątek, ale po co przepłacać, jeśli można wyczarować spodnie samemu w domu? Przecież i tak za kilka miesięcy staną się nieużyteczne. Zainteresowani?

Co potrzebujemy?

- dżinsy,
- materiał - może to być stara mini spódniczka, albo bluzka. Ważne, żeby materiał był elastyczny i się rozciągał.
- igła, nitka, nożyczki,
- opcjonalnie maszyna do szycia,
- godzinka czasu.

Użyłam bluzki bez ramiączek.

Krok 1.
To krok bardzo ryzykowny. Wycięłam w moich dżinsach cały pasek wraz z rozporkiem. Generalnie polecam to robić tylko w przypadku spodni z wysokim stanem. W przypadku biodrówek zalecam wycięcie jedynie rozporka. Takie głębokim wycięcie w biodrówkach skutkuje niestety lekkim obsuwaniem się spodni podczas chodzenia. Zorientowałam się o popełnionym błędzie dopiero, gdy ukończyłam pracę. >TUTAJ< pokazuję Wam, jak błąd ominąć ;)


Krok 2.
Zabezpieczamy to co wycięliśmy przed pruciem. Czyli obszywamy - overlockiem lub zygzakiem na maszynie, albo ręcznie (w tej opcji zajmie to niestety sporo czasu).



Krok 3.
Upinam szpilkami bluzkę do spodni w takie formie, jak docelowo powinna być. Tutaj polecam mierzenie spodni i upinanie materiału na sobie. Potem już tylko przyszywamy :)



Krok 4. Efekt końcowy.





I to, jak wygląda na mnie:


W moje ręce wpadły jeszcze dwie pary spodni, które przerobiłam nieco inną metodą, którą uważam za dużo lepszą >KLIK<.

Teraz spodnie nie duszą mnie w najważniejsze miejsce - brzuch. Elastyczny materiał trzyma je dość dobrze, choć gdybym nie wycięła paska, efekt byłby dużo lepszy. ;)

Piszcie, jak Wam się podoba :)

piątek, 14 lipca 2017

Justin Bieber - Girlfriend, woda perfumowana dla kobiet.


W ubiegłym roku na spotkaniu blogerek w Poznaniu KLIK, otrzymałam wodę perfumowaną w świetnie prezentującym się etui. Za prezent dziękuję Panu Jakubowi Kozińskiemu. Czemu dopiero teraz piszę o owym zapachu? Bo dopiero teraz mogę rzetelnie wypowiedzieć się na ten temat, ale o tym niżej ;)

Głowa zapachu:
gruszka, truskawka, jeżyny, mandarynka

Serce:
morela, kwiat pomarańczy, frezja, jaśmin

Podstawa:
piżmo, bursztyn, orchidea.


Zapach jest naprawdę... słodki i mega trwały. Zdecydowanie nie moje nuty zapachowe. Długo nie wiedziałam komu owy zapach może przypaść do gusty, aż na jednym ze spotkań rodzinnych nastoletnia kuzynka okazała się być miłośniczką przesłodzonych zapachów. Mimo, iż fanką Justina Biebera nie jest, zapach przypadł jej do gustu na maksa. Flakonik nie dość, że fajnie się prezentuje, to jest mega wydajny i konkretnie trwały. Na podstawie jej słów zdecydowanie polecam ;)


Poznaniaków zapraszam na Rondo Rataje, gdzie znajduje się sklep z oryginałami - Perfumy Poznań.

środa, 5 lipca 2017

Mój mistrz pielęgnacji - czyli szczoteczka elektryczna Oral-B Genius 9000


Zacznę od bardzo ważniej informacji - moje zęby to dramat! Nie pod względem wyglądu, budowy, czy też kolorytu. Przez pewne zaniedbania w dzieciństwie niemal wszystkie moje zęby pokrywają plomby. Co oznacza, że z próchnicą znam się za pan brat, a do stomatologa wybieram się minimum raz na pół roku. Nawet nie wiecie jaka była moja radość, gdy zostałam ambasadorką elektrycznej szczoteczki Oral-B Genius 9000. A kto śledzi mnie na Instagramie, ten wie :D Pierwsze co przyszło mi na myśl, to fakt, iż może wreszcie zaoszczędzę na dentyście (bo nie ukrywajmy usługi stomatologiczne z zakresu NFZ wołają o pomstę do nieba). Jesteście ciekawi, jak wypadła szczoteczka w testach? Zapraszam :)


Co wchodzi w skład zestawu Oral-B Genius 9000?
- elektryczna szczoteczka;
- 4 wymienne końcówki szczoteczek, do 4 różnych trybów czyszczenia;
- instrukcje obsługi;
- przenośne etui wraz z ładowarką;
- ładowarka wraz z podstawką;
- etui na szczoteczki;
- uchwyt na telefon.

 
Jakie tryby oferuje szczoteczka?

"Tryb czyszczenia codziennego zapewnia podstawowe czyszczenie każdego dnia.

Tryb pielęgnacji dziąseł wykorzystuje masaż, aby łagodnie stymulować dziąsła.

Tryb delikatnego czyszczenia wykorzystuje mniejszą prędkość, dzięki czemu zęby
i dziąsła są czyszczone w łagodniejszy sposób.
W trybie wybielania zastosowano zmiany prędkości, by łagodnie wypolerować zęby oraz usunąć przebarwienia.
Tryb Pro-Clean zapewnia intensywne czyszczenie dzięki szybszym ruchom 3D - obejmuje ono ruchy oscylacyjne, rotacyjne i pulsacyjne, aby rozbijać i usuwać nawet do 100% więcej płytki nazębnej."

Z którego trybu korzystam?
Ze względu na krwawiące dziąsła, których winowajcą jest mój błogosławiony stan zdecydowanie stawiam na tryb delikatnego czyszczenia. Inne są dla mnie zbyt mocne na tą chwilę. Po ciąży zdecydowanie przerzucę się na inny tryb.



Jakie wrażenia?
Po pierwszym myciu miałam wrażenie, że nigdy w życiu nie miałam tak czystych i lśniących zębów. Szczoteczka manualna, od razu poszła w kąt. Przyznam się, że w trakcie minionych 4 tygodni testowania szczoteczki przez jeden wieczór i jeden poranek musiałam użyć szczoteczki manualnej. Powód? Najzwyczajniej w świecie zapomniałam zabrać ją z domu wyjeżdżając do koleżanki. Jak się czułam? Jakbym miała brudne zęby!!!! Szorowałam je ponad 4 minuty, a nadal brakowało mi tego efektu świeżości. Miałam wrażenie, że zwykła szczoteczka nie dociera we wszystkie miejsc. Oral-B nie ma sobie równych. Od tamtego wyjazdu owego błędu więcej nie powieliłam i w każdą możliwą podróż za każdym razem zabierałam szczoteczkę w podróżnym etui.
A samo etui, nie dość, że świetnie wygląda, idealnie przechowuje wymienne końcówki, jak i samą szczoteczkę, perfekcyjnie trzyma smartfon, do tego jeszcze może służyć jako power bank. Extra!


Co wyróżnia szczoteczkę Oral-B Genius 9000 na tle innych, elektrycznych szczoteczek?
Oral-B Genius 9000 łączy się za pomocą Bluetooth z aplikacją w smartfonie. Po co? Po to, by monitorować postępy, wskazywać na obszary "większej troski". Po to by dobierać odpowiedni typ pielęgnacji naszego uzębienia. I wreszcie by przypominać o czyszczeniu języka, płukaniu jamy ustnej, czy też nitkowaniu. Przyznam szczerze, że zawsze miałam problem, by pamiętać o płukaniu ust. Teraz, gdy korzystam z aplikacji nie zdarzyło mi się to ani razu. Dzięki uchwytowi możemy przymocować smartfon do lustra, czy też do kafelek w łazience. Inteligentny program wyłapie nawet położenie szczoteczki w jamie ustnej i pokaże, które partie zostały doczyszczone, a które nie. Gdy za mocno przyciśniemy szczoteczkę od razu czerwone światełko nas o tym poinformuje. A co jeśli zapomnimy zabrać smartfon do łazienki? Nie trzeba się po niego wracać, szczoteczka zapamiętuje program, wibruje w momencie, gdy trzeba przejść do kolejnej partii czyszczenia zębów, tak aby czas czyszczenia wyniósł minimum 2 minuty. Przy najbliższej możliwej okazji sesje są synchronizowane z aplikacją i sami możemy oceniać swoje postępy, zmieniać program, ustawiać programy, czy też przypomnienia.


Jakie zalety?
- jedno ładowanie wystarczy na 12 dni użytkowania po naładowaniu;
- elegancki wygląd;
- perfekcyjnie czyste zęby;
- fantastyczne etui podróżne;
- świetne opakowanie dla końcówek - pozwala im wyschnąć, jednocześnie chroni przed kurzem i innymi zanieczyszczeniami;
- tryby czyszczenia idealnie dostosowane do potrzeb.



Jakie wady?
- Nie wierzyłam, że to napisze - ale BRAK!

Tuż przed rozpoczęciem testów zakończyłam leczenie stomatologiczne i z gabinetu wyszłam z wypielęgnowanymi, zdrowymi zębami. Za parę miesięcy edytuję post i napiszę, czy rzeczywiście użytkowanie szczoteczki przyczyniło się do poprawy stanu mojego uzębienia i zmniejszenia jego podatności na próchnicę.

Na tą chwilę jestem w 100% na TAK i nie zamierzam się rozstawać ze szczoteczką #poprostugenius !

Fakt, iż zostałam ambasadorką Oral-B nie miało wpływu na ocenę szczoteczki.

środa, 14 czerwca 2017

Poradnik dla leniwych - jak szybko posprzątać mieszkanie?

Jestem typem leniwca, który lubi mieć czysto w domu, ale nie lubi sprzątać. Uwielbiam, gdy panele lśnią, w kątach nie ma ani grama kurzu, dywan perfekcyjnie pozbawiony jest wszelkich roztoczy i włosków. I jak to wszystko ogarnąć, gdy ma się w domu psa?

Psa, którego sierść nie należy do najkrótszych. Psa, który na przełomie marca, gubił tonę sierści!! Nie pomagało wyczesywanie, a ja zrozpaczona nie wiedziałam, jak żyć!! Wiecie, jaki jest problem przy panelach? Widać niemal każdą smugę i tak naprawdę najlepiej byłoby myć je na kolanach. Ale jestem w ciąży, wiec no way!

Jak wyglądało to w praktyce?
Mieszkanie należało zamieść, a następnie umyć mopem. Chyba nie muszę mówić, że zmiotka nie była w stanie zamieść całej sierści, za to mop perfekcyjnie ją znajdował i pozostawiał kłęby kłaków. Po mopowaniu nadszedł czas na czekanie, aż podłoga wyschnie i kolejne zamiatanie. W sumie z czekaniem 2-3 h, 2-3 razy w tygodniu. Czyli od 4 do 9 godzin tygodniowo. Ileż można?! Na szczęście z ratunkiem przyszedł Philips PowerPro Aqua 3w1. I od razu zaznaczę, że nie jest to żaden wpis sponsorowany. Z firmą Philips nie miałam przyjemności współpracować.


Opinie.
Zanim kupiłam owy odkurzacz bezprzewodowy naczytałam się masy opinii. Ile ludzi - tyle wniosków. Spore grono osób było na nie, pisząc, że z odkurzacza wysypuje się to i owo, i że nie jest w stanie równać się z klasycznym odkurzaczem. Pozwólcie, że od razu zweryfikuję informacje na podstawie swoich doświadczeń. W odkurzaczu Philips FC6405/01 PowerPro Aqua 3w1 mamy bardzo mały zbiorniczek na kurz. W zależności, jak bardzo mamy zapuszczone mieszkanie, tak często należy zbiorniczek w trakcie jednego sprzątania opróżniać. Jeżeli ktoś po odkurzaniu nie wyczyści urządzenia, tylko wstawi go w kąt - to nie ma się co dziwić, że z przepełnionego zbiornika coś się wysypie.
Ludzie burzyli się również na fakt, iż nie radzi sobie w kątach i przy listwach. I tutaj mają w 100% racje. Na szczęście zakupiony Philips PowerPro Aqua 3w1 został wyposażony w odkurzacz ręczny, który rozwiązuje problem z niedostępnymi miejscami do zera. Świetnie radzi sobie z odkurzaniem kanapy, czy też materaca.

Przejdźmy zatem do szczegółów!



PLUSY:
+ mega lekki i poręczny. Nawet dla mnie, ciężarnej sprzątanie nie stanowi problemu.
+ odkurzam i jednocześnie myję podłogę. Perfekcyjnie! Usuwa nawet zaschnięte plamy. I urządzenie zużywa tyle wody, że podłoga wysycha w ciągu kilku minut.
+ dba o podłogę. Mało zużytej wody = mało wody, którą panele mogą wpić = większa troska!
+ bezprzewodowy, nie trzeba ciągnąć za sobą kabla.
+ łatwy w czyszczeniu. Sam zbiorniczek na kurz, jak i zarówno filtr możemy umyć i pozbyć się roztoczy, dzięki czemu odkurzacz wciąż wygląda jak nowy. Ale uwaga, trzeba czyścić za każdym razem!
+ turboszczotka perfekcyjnie zbiera moje i psie włosy wygrzebując je z najgłębszych warstw dywanu.
+ tryb MAX pozwala dosadnie przyssać się do czyszczonej powierzchni, ssanie jest tak duże, że kurz i sierść na dywanie nie mają szans!
+ oszczędność czasu - sprzątnięcie całego mieszkania zajmuje pół godziny, a nie tak jak wcześniej 2-3 h. Tygodniowo oszczędzam od 2 do 7,5 h !!!
+ jedno ładowanie wystarczy mi na przynajmniej 2 razy dokładnego odkurzania z zaglądaniem w każdy kąt.
+ łatwo można przejść z mycia podłogi do odkurzania dywanu i na odwrót. Końcówka z mopem na magnes to rarytas!
+ brak smug na panelach, po myciu. Brak konieczności powtarzania czynności.
+ końcówka do odkurzacza ręcznego świetnie wymiata każdy kurz niezależnie od odkurzanej powierzchni.
+ odkurzacz bezworkowy, wystarczy umyć zbiorniczek i voilà!
+ ładnie się prezentuje, nowocześnie i z klasą. Wystarczy go umyć i nawet nie trzeba się go wstydzić. Stoi samodzielnie, nie musi opierać się o żadne meble, czy też ścianę.
+ mop z mikrowłókna można prać i wymieniać - w zależności od potrzeb oczywiście. Mocowany jest na rzep, perfekcyjnie trwały.
+ dobre materiały. Większość zbudowana jest z plastiku. Przy czyszczeniu obawiałam się, że łatwo się połamie, bo wygląda na takie kruche... Na szczęście plastik jest na tyle mocny, że ma mowy o jakimkolwiek połamaniu, wgnieceniu czy uszkodzeniu, gdy czyścimy bez przesady, z normalnym naciskiem, bez wkładania dużej ilości siły.

Ręczny odkurzacz.
Ręczny odkurzacz z końcówką.

MINUSY:
- cena, kwota 1200-1300 zł to nie dla każdego przystępna cena!
- nie radzi sobie z dużą ilością piasku. Tzn. wciągnie go, ale jakaś część zatrzyma się w okolicy turboszczotki i przy podniesieniu odkurzacza do góry wszystko wyleci na zewnątrz... Dlatego gdy napotkany dużą ilość piasku należy nie dopuścić do wysypania się piachu, zanim nie dotrzemy do kosza na śmieci! Albo po prostu najpierw zamieść tradycyjną miotłą i poprawić niedociągnięcia odkurzaczem.
- ładowanie 5 h. Niby mało, ale gdy odkurzacz potrzebny jest na szybko, to czas ciągnie się i ciągnie.
- przy domach powyżej 60 m2 odkurzacz się nie sprawdzi. Moc baterii jest za mała na taki metraż i przy jednej pełnej baterii nie będzie się w stanie odkurzyć dokładnie całego domu.
- działanie odkurzacza tylko w trybie MAX i/lub przy odkurzaczu ręcznym = energia zżarta w 20 minut :(

Turboszczotka.

Mop z wymienną wkładką z mikrofibry.

Mop z wymienną wkładką z mikrofibry.
Nie wyobrażam sobie wersji, w której nie ma ręcznego odkurzacza. Wtedy naprawdę musiałabym zaopatrzyć się dodatkowo w klasyczny odkurzacz, a przecież nie o to chodzi!

Spójrzmy prawdzie w oczy odkurzacz PHILIPS FC6405/01 PowerPro Aqua 3w1 nadaje się do codziennego użytku, zbierania kurzu, sierści i mycia podłóg (i po to go kupiłam!!). Nie sprawdzi się, gdy zbiornik nie będzie na bieżąco czyszczony, gdy będzie masa dużych paprochów, to nie jest przemysłowy odkurzacz. Jeżeli jesteś leniwcem do tego stopnia, że nie masz już nawet ochoty czyścić zbiornika, lepiej kup zwykły odkurzacz... 

Jeśli masz zwierzaka, który gubi nagminnie sierść, jeśli jesteś leniwcem (ale znajdziesz czas na regularne oczyszczanie zbiornika, które zajmie minutę lub dwie) i nie chcesz tracić życia aby posprzątać dom, albo rozsypała ci się mąka i nie chce Ci się schylać by zamieść drobinki, sięgnij po PHILIPS PowerPro Aqua 3w1. Naprawdę warto ;)



sobota, 10 czerwca 2017

Dlaczego porzuciłam pracę copywritera?

Wiecie, że moim marzeniem jest zarabiać na pisaniu. I nawet to marzenie zaczęło się iścić... Były zlecenia, pierwsza kasa, kolejne zlecenia, ciut więcej kasy i kolejne zamówienia na moje artykuły. Było to tak naprawdę w czasie, gdy walczyłam sama ze sobą. Motałam się w studiach magisterskich, które i tak ostatecznie porzuciłam, szukałam jakiejś pracy i chciałam za wszelką cenę robić to, co lubię.

Coś jednak poszło nie tak.
Nie oszukujmy się. Kokosów z pisania nie miałam! Ale pal licho hajs... Przecież sprawiało mi to ogromną satysfakcję. Pisałam na ustalone tematy. Deadline i kolejne zlecenia zapełniały mój kalendarz. Oczywiście, że w tym czasie odpuściłam sobie wykłady i większość ćwiczeń na studiach, ale to nie dlatego, że znalazłam zajęcie (w dodatku zdalne!), które mi się podobało. Już kiedyś pisałam dlaczego rzuciłam studia i żeby nie zbaczać z tematu zainteresowanych odsyłam do tego artykułu. Dostałam jedno poważne zlecenie. Wiecie, takie dużo poważniejsze, od znanej firmy. Moich zachwytów nie było końca. Ustaliliśmy zasady i do dzieła!

Kubeł zimnej wody.
Nie będę ukrywać, że to była to maksymalnie wymagająca firma. Treści podesłałam na czas, włożyłam w nie całą siebie, niemal jak w każde zlecenie. Po czym otrzymałam odpowiedź, że teksty muszą iść do poprawki i jeżeli tak ma wyglądać nasza współpraca, to słabo to widzą. Szczerze? Siedziałam przed laptonem i niemal wydłubywałam sobie oczy ze zdziwienia... Nie będę sobie schlebiać, bo nie jestem ideałem. Sami przecież widzicie, że robię masę błędów. Oczywiście firma podobno coś tam zmieniła, zapłacili mi, rozliczyliśmy się, jak ludzie. Tekstów jeszcze nie było w sieci, więc nie widziałam zmian. Ale ten kubeł zimnej wody wstrząsnął mną na tyle, że zawiesiłam przyjmowanie zleceń na bity miesiąc.

Zwątpiłam.
Niby jedna firma. Ale ta jedna współpraca i ten jeden mail dał mi głęboko do myślenia, czy to wszystko aby na pewno powinno iść w tę stronę. To nie koniec historii. Morał jest totalni inny. Po miesiącu przerwy nabrałam sił i stwierdziłam, że jestem gotowa by ujrzeć owe poprawki. Wygooglowałam swoje teksty, usiadałam i niemal płakałam... Wiecie, jak wyglądały poprawki? Dodali raptem dwa przecinki!! Oczywiście była to współpraca oparta na oddaniu praw autorskich, więc nikogo nie dziwiło, że tekst podpisany nie był ani moim pseudonimem, ani nazwiskiem. Owa dziennikarka zbierała wszystkie możliwe komentarze z zachwytami. Żeby było śmiesznej owa firma odezwała się do mnie z propozycją kolejnej współpracy, dwa tygodnie po odkryciu przeze mnie tekstów. Gdy przeliczyłam ile na tym zarobiłam i ile warte były poświęcone minuty, by czytać swój tekst podpisany cudzym nazwiskiem, zaproponowałam im takie warunki, że podziękowali za współpracę, mając jeszcze czelność wypominać mi, że przecież teksty były do poprawki!

Nie zrezygnowałam do końca.
Jeśli mam się zrzec praw do tekstu chcę widzieć i poczuć, że naprawdę mi się to opłaca. Jeśli mam za marne kwoty budować czyjeś portfolio, to ja po prostu pasuję... Za bardzo boli, gdy ktoś inny zbiera brawa i uznanie, za moją pracę. Teraz już po prostu znam swoją cenę, a za wcześniejszy brak jej znajomości zapłaciłam zbyt boleśnie.

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Tagi

022semilac (1) 114semilac (1) 183 metry stachu (1) acerola (1) addidas (1) aerozol do gardła (1) Afryka (1) Ameryka Południowa (1) Ameryka Północna (1) ankieta (2) antyperspirant w kluce (1) asymetryczne szorty (1) azja (1) badanie (1) balsam do ciała (2) balsam do ust (1) Bałtyk (1) beta glukan z owsa (1) biedronka (1) bieganie (1) bioliq (1) bionigree (1) bioton (1) bloker (1) blond (2) ból gardła (2) ból karku (1) ból pleców (1) brak objawów ciąży (1) bransloletka (4) bransoletka z zamka błyskawicznego (1) bransoletka z zawleczek (1) braun (1) brokatowy lakier (3) Bukowy Las (1) Burda Publishing Polska (1) care&go (1) cera problemowa (2) ciało (31) ciąża (7) ciąża latem (1) cienie do powiek (1) cisza pod sercem (1) copywriter (1) copywriting (1) Czarny Staw Gąsienicowy (1) Czarny Staw pod Rysami (1) czas wolny (1) czasopisma (1) Czerwone Wierchy (1) cztery pory roku (1) czyszczenie (1) czyszczenie zębów (1) czytnik ebook (1) depilacja (1) depilacja woskiem (1) dezodorant (1) dieta bez pszenicy (1) DIY (53) długie rękawiczki (3) Dolina Kościeliska (1) Dolina Pięciu Stawów Polskich. (1) dom (4) domowe ombre (1) dowartościowywanie (1) dylematy (1) edukacja (1) efektima (4) efektywny czas dnia (2) essence (2) etui filcowe (1) etui na aparat (1) etui na inkbook (1) etui na tablet (1) etui na telefon (1) etui z filcu (1) Europa (1) everest (1) eyeliner (1) farbowanie włosów (4) felieton (87) feminizm (1) finuu (1) fit (1) FM Group (27) forum dla przyszłych mam (1) garnier (2) gdzie nosić obrączkę (1) GEHWOL med (1) Giewont (1) gorvita (9) handmade (3) head&shoulders (1) horoskopy (1) horror (1) Inkbook (1) isana (1) iwostin (1) jak działa psychika psa (1) jak pokonać bezsenność (1) jak przedłużyć (1) jak przerobić (28) jak przestać być śpiochem (1) jak ruszyć z miejsca (1) jak skrócić (1) jak skrócić spodnie (1) jak stać się pewnym siebie (1) jak uszyć (13) jak uszyć legowisko (1) jak wychować psa (1) jak zacerować spodnie (1) jak zaszyć dziure w spodniach (1) jak zaszyć dziurę w jeansach" (1) jak zdać egzamin (1) jak zmniejszyć biustonosz (1) jak zrobić legowisko dla psa (1) jedzenie (2) Jelenia Góra (1) joanna (1) jogurt naturalny z dodatkami (1) Kalatówki (1) Karb (1) Karkonosze (3) Kasprowy Wierch (1) kąpiel (1) keczup (1) kierunek studiów (2) kobieta która... (7) kokardka na włosy (1) kolczyki (1) kołnierzyk bebe (1) komin (2) komin ze swetra (3) Kondracka Przełęcz (1) Kopa Kondracka (2) korektor rozświetlający (1) koronkowa wstawka (2) korpo biurwa (1) kosmetyki (1) kosmetyki do ciała (1) koszula damska (5) Kościelec (1) KPN (1) kredka do oczu (2) krem CC (1) krem do rąk (2) krem do stóp (2) krem do twarzy (3) krem pod oczy (2) krem przeciw blizom (1) krewniacy (1) książki (1) kuchnia (2) kulturalnie (1) kupujący (1) L'OREAL PARIS ELSEVE (1) lakier do paznokci (7) lakier do włosów (1) lampiony (1) legowisko dla psa (1) libster blog award (2) lifestyle (1) list do samej siebie (1) loreal (1) łagodzenie opuchnięć (1) łączenie kolorów hybryd (1) łupież (1) mahoń (1) malowanie paznokci (7) mała liczba gości na weselu (1) małe wesele (1) Małołączniak (1) Mały Kościelec (1) małżeństwo (1) manicure hybrydowy (5) marion (4) maseczka do stóp (1) maseczka do twarzy (3) maska do rąk (1) masło do ciała (1) masło fińskie (1) maść na bóle krzyżowe (1) maść na zakwasy (1) maść niedźwiedzi ząb (1) maść propolisowa (1) matowa pomadka (1) matowy lakier (1) maybelline (1) męska koszula (1) męska koszulka (1) męski sweter (1) mgiełka matująca (1) miasto 44 (1) mikroelemanty (1) million dollar lips (1) miłość od pierwszego wejrzenia (1) miodowy blond (1) miravena cosmetics (1) mleczko do demakijażu (1) moda ciążowa (2) Morskie Oko (1) motywacja (1) na której dłoni nosić obrączkę (1) na którym palcu nosić obrączkę (1) naturalny złoty blond (1) nawilżanie stóp (1) neutorgena (1) niebieski french manicure (1) niedoskonałości skórne (2) niepełni (1) no-scar (1) noscar (1) nowe mieszkanie (1) obrączka (1) oceania aromatic (1) odkurzanie (1) odkurzanie dla leniwych (1) odżywka do włosów (4) olejek (1) olx (1) ombre (3) opalizujący blond (1) opowiadanie (7) oral-b (1) Orla Perć (1) osuszacz do lakieru (1) pakowanie (1) palette (1) pantene (1) pastylki do ssania na gardło (1) paznokcie (21) pedi-spa (1) peeling do ciała (3) perfecta (1) perfumy (1) pewność siebie (2) philips (1) piąta pora roku (1) pielęgnacja paznokci (3) pielęgnacja twarzy (1) pierwszy raz (1) pierwszy trymestr (1) planowana ciąża (1) planowanie (1) platforma wiertnicza (1) płyn do higieny intymnej (1) płyn micelarny (2) płytka do zdobienia paznokci (2) pneumovit sept (1) podgrzewacz do wosku (1) podrażnione gardło (1) podróże (15) podszywanie prześwitującego materiału (2) podświadomość (1) pomadka (2) poradniki (1) poszewka na jaśka (2) poszewki bez guzików (1) poszewki na poduszki (1) pośrednicy nieruchomości (1) powerpro aqua (1) pozytywnie (1) pozytywny egoista (1) praca (2) praca w korpo (1) prayforparis (1) projekt denko (1) przedłużanie (1) przełęcz ocalonych (1) Przełęcz pod Kopą Kondracką (2) przemoc (1) przepis (2) przepowiadanie przyszłości (1) przeróbka (20) przeróbka spódnicy (1) przeróbki (2) przesuszone dłonie (1) przyjaźń (3) przyjaźń damska (1) przyjaźń damsko męska (1) psychologia (16) puder CC (1) pumice (1) pupa (1) pytania (1) recenzja (2) recenzja filmu (24) recenzja kosmetyczna (2) recenzja książki (14) recenzje kosmetyków do ciała (1) recykling (30) relacje (1) relacje partnerskie (3) revitol plus med (1) rękawiczki bez palcowe (2) rogowacenie skóry (3) rozdanie (2) rozjaśniacz w sprayu (1) rozjaśnianie (1) rozmyślenia (1) sakwa na biodra (1) Scholl (1) schwarzkopf (1) secondhand (8) sekret (1) semi hard white (1) semilac (9) seriale (1) serum do skóry głowy (1) skóra sucha (3) skóra szorstka (3) skóra tłusta (2) skóra wrażliwa (3) skromna sukienka ślubna (1) Smerczyński Staw (1) Smocza Jama (1) sny (1) sok (1) sok pomarańczowy (1) spinka do włosów (1) spodnie ciążowe (2) spodnie z dziurami (1) spodnie z koronką (1) spotkanie bloggerek (1) spódnica (1) spódnica maxi (2) spódniczka z paskiem (1) spray do gardła (1) sprzątanie (1) sprzątanie dla leniwych (1) stopy (2) streetcom (1) suche gardło (2) suche usta (3) suchy szampon do włosów (2) sweter (2) syoss (1) sypialnia (1) szampon (2) szampon koloryzujący (2) szczoteczka elektryczna (1) Szpiglasowa Przełęcz (1) Szrenica (1) szycie (17) ślub (5) ślub na głowie (1) Śnieżka (1) świeca zapachowa (1) świece (1) świecznik ze słoika (1) święta (1) tarka do stóp (1) Tatry (11) Tatry Wysokie (2) telewizja (1) top 5 (1) torebka (1) torebka na biodra (1) torebka nerka (1) TT hair (1) tunika (3) tusz do rzęs (2) tutorial (27) twarz (29) typy kupujących (1) urządzanie mieszkania (1) usta (1) utrata przyjaciela (1) uzależnienie od snu (1) venita (1) versatile blogger avard (1) vichy (1) walentynki (1) wax (1) wesele (1) wibo (1) wielkanoc (1) większa objętość (1) witamina C (1) witaminy (2) włosy (20) włosy wpadające (2) włosy zniszczone (3) Wodospad Kamieńczyka (1) wpadka (1) Wrota Chałubińskiego (1) wróżbici (1) wygładzanie włosów (1) wykroje (1) wyniki (1) wzorki na paznokciach (1) z przymrużeniem oka (1) Zadni Granat (1) zaginięcia (1) zalotka do rzęs (1) Zamek Chojnik (1) zauroczenie (1) zbiór truskawek (1) Zbójeckie Skały (1) zdrowa dieta (1) zdrowie (2) ziaja (3) Zielony Staw (1) złote myśli (1) zmniejszanie żakietu (1) zmywacz do paznokci (1) zniszczone dłonie (1) zott (1) zrób to sam (3) zrób to sama (36) zwężanie spodni (1) żel do higieny intymnej (1) żel do mycia twarzy (2) żel do stóp (1) żel do ust (1) żel mineralny (1) żel na opuchnięcia (1) żel na siniaki (1) żel pod prysznic (2) żona araba (1) żwyioł deepwather horizon (1) życzenia (1)